![]() |
źródło |
TYTUŁ: Dziesięć płytkich oddechów
AUTOR: K.A. Tucker
TŁUMACZENIE: Katarzyna Agnieszka Dyrek
TŁUMACZENIE: Katarzyna Agnieszka Dyrek
WYDAWNICTWO: Filia
ILOŚĆ STRON: 417
Dziesięć płytkich oddechów... Przyjmij je. Poczuj je. Pokochaj je.
Dziesięć płytkich oddechów | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek
Kacey kilka lat temu straciła rodziców. Teraz razem z młodszą siostrą Livie wyjeżdża do Miami, by rozpocząć nowe życie. Dziewczyna ucieka przed przeszłością, która jednak ciągle zaprząta jej myśli. Chociaż stara się o niej zapomnieć, nie potrafi się od niej odciąć. Nie chce też z nikim o tym rozmawiać.
W tym samym czasie do mieszkania obok wprowadza się nowy lokator. Przystojny młodzieniec szybko przykuwa uwagę Kacey, która nie potrafi przestać o nim myśleć. W jego zachowaniu także można zobaczyć zainteresowanie dziewczyną, lecz jej tajemnice nie pozwalają im rozwijać znajomości.
Czytając książkę, byłam zachwycona stylem pisania autorki. Myślę, że jest w tym też zasługa Pani tłumacz. Obie Panie wykonały pod tym względem kawał dobrej roboty, dzięki czemu czytanie tej liczącej ponad czterysta stron powieści było ogromną przyjemnością. Niezwykłe opisy uczuć oraz emocji bohaterów były zapisane w bardzo piękny, miejscami nawet wzruszający sposób. Pojawiały się często, lecz idealnie współgrały z akcją książki, a na dodatek potrafiły poruszyć serce czytelnika.
Pani Tucker wykreowała w powieści kilku bohaterów, a każdy z nich jest inny. Postacie są intrygujące, nieraz tajemnicze. Chociaż jestem całkowicie inną osobą niż Kacey, to nie sposób było jej nie polubić. Denerwowało mnie jej poczucie humoru i żartowanie w niestosownych momentach, ale ta autentyczność powodowała, że potrafiłam dostrzec w niej zwykłą dziewczynę, taką, którą mijam na ulicy, a nie tylko czytam o niej w książce.
Muszę też wspomnieć o tym, na czym się zawiodłam. Przewidywalność. Nie trudno było skojarzyć pewne fakty i połączyć w całość, więc niemal od samego początku wiedziałam, jaki będzie finał tej historii. Na szczęście autorka wprowadziła jeszcze wątki poboczne, które były dla mnie zaskoczeniem, więc nie było aż tak źle.
Za kartami tej powieści kryje się ludzki dramat. Historia, która niejednego z nas potrafiłaby rozwalić na mnóstwo małych kawałków. Bohaterowie muszą zmierzyć się z przeszłością, ułożyć sobie życie, a raczej — nauczyć się żyć na nowo. Do tego potrzebne jest przebaczenie.
„Dziesięć płytkich oddechów” to piękna powieść o miłości, zaufaniu i przebaczeniu. To historia ludzi, którzy musieli nauczyć się żyć. Dzięki wspaniałym opisom uczuć nawet na taki mankament jak przewidywalność da się przymknąć oko, a ja nie mogę się doczekać, kiedy zapoznam się z kolejnymi książkami z tej serii.
W tym samym czasie do mieszkania obok wprowadza się nowy lokator. Przystojny młodzieniec szybko przykuwa uwagę Kacey, która nie potrafi przestać o nim myśleć. W jego zachowaniu także można zobaczyć zainteresowanie dziewczyną, lecz jej tajemnice nie pozwalają im rozwijać znajomości.
Czytając książkę, byłam zachwycona stylem pisania autorki. Myślę, że jest w tym też zasługa Pani tłumacz. Obie Panie wykonały pod tym względem kawał dobrej roboty, dzięki czemu czytanie tej liczącej ponad czterysta stron powieści było ogromną przyjemnością. Niezwykłe opisy uczuć oraz emocji bohaterów były zapisane w bardzo piękny, miejscami nawet wzruszający sposób. Pojawiały się często, lecz idealnie współgrały z akcją książki, a na dodatek potrafiły poruszyć serce czytelnika.
Pani Tucker wykreowała w powieści kilku bohaterów, a każdy z nich jest inny. Postacie są intrygujące, nieraz tajemnicze. Chociaż jestem całkowicie inną osobą niż Kacey, to nie sposób było jej nie polubić. Denerwowało mnie jej poczucie humoru i żartowanie w niestosownych momentach, ale ta autentyczność powodowała, że potrafiłam dostrzec w niej zwykłą dziewczynę, taką, którą mijam na ulicy, a nie tylko czytam o niej w książce.
Muszę też wspomnieć o tym, na czym się zawiodłam. Przewidywalność. Nie trudno było skojarzyć pewne fakty i połączyć w całość, więc niemal od samego początku wiedziałam, jaki będzie finał tej historii. Na szczęście autorka wprowadziła jeszcze wątki poboczne, które były dla mnie zaskoczeniem, więc nie było aż tak źle.
Za kartami tej powieści kryje się ludzki dramat. Historia, która niejednego z nas potrafiłaby rozwalić na mnóstwo małych kawałków. Bohaterowie muszą zmierzyć się z przeszłością, ułożyć sobie życie, a raczej — nauczyć się żyć na nowo. Do tego potrzebne jest przebaczenie.
„Dziesięć płytkich oddechów” to piękna powieść o miłości, zaufaniu i przebaczeniu. To historia ludzi, którzy musieli nauczyć się żyć. Dzięki wspaniałym opisom uczuć nawet na taki mankament jak przewidywalność da się przymknąć oko, a ja nie mogę się doczekać, kiedy zapoznam się z kolejnymi książkami z tej serii.
Czytałam, płakałam i bardzo tą książkę polecam jak i kolejne części serii :-) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKocham Czytać
Jeszcze nie czytałam tej książki, ale po twojej recenzji chętnie się z nią zapoznam :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam *.*
Jestem tą książką zainteresowana :)
OdpowiedzUsuńSpotkałam się juz z recenzja o niej i jest cudna :*
OdpowiedzUsuńZapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)
Czytałam i od tej powieści pokochałam autorkę i całą serię. Dlatego rozumiem i w pełni zgadzam się z recenzją :)
OdpowiedzUsuńhttps://kulturalnaszafa.wordpress.com/
Przede mną całe cztery książki oznaczone pytajnikiem, jednak mam zamiar to zmienić. ;)
OdpowiedzUsuńCzytałam tę powieść krótko po premierze i naprawdę mi się podobała. Niektórych wątków się domyśliłam, jednak spędziłam przy niej miło czas. No i emocje jakie autorka chciała przekazać do mnie dotarły, więc tutaj raczej na plus:) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKsiążka ta już dosyć długo czeka na swoją kolej na mojej półce, jednak zawsze znajdzie się coś ważniejszego do przeczytania :/ Teraz widzę, że koniecznie muszę to zmienić :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Katherine Parker - About Katherine
Nie znałam wcześniej tej książki, ale jej opis jest interesujący, a do tego ma bardzo ładną okładkę. Trochę przypomina mi powieść ,,Kochani, dlaczego się poddaliście?", która była znakomita. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się trafić na ,,Dziesięć płytkich oddechów". :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dominika z booksofsouls.blogspot.com
Jak już się trochę czyta i ogląda.. to ciężko zaskoczyć czytelnika zakończeniem, ale całość z tego co piszesz wyszła całkiem fajnie, więc jeśli będę miała okazję na pewno przeczytam :)
OdpowiedzUsuńSwoją drogą, nieraz jak czytam książki i widzę ja tragicznie jest to napisane.. Zastanawiam się na ile w tym winy samego autora, ale też na ile winy tłumacza.. ;) Fajnie, że w tym wypadku styl jest świetny ;)
Pozdrawiam
Rav http://swiatraven.blogspot.com/