czwartek, 29 grudnia 2016

[KONKURS - ZAKOŃCZONY] Wygraj pakiet książek!

Jako że niedawno blog obchodził rocznicę, a za nami Święta, czyli czas, kiedy obdarowujemy ludzi, którzy są nam bliscy, postanowiłam i Wam móc coś dać od siebie. Z tej okazji postanowiłam zorganizować konkurs, w którym do wygrania będzie pakiet książek. Jest o co walczyć!
BANER


Aby wziąć udział w konkursie należy być obserwatorem bloga Z perspektywy czytelnika (jeśli nim nie jesteś, nic straconego - możesz w każdej chwili się nim stać, klikając w odpowiednie miejsce po prawej stronie boga) , a także wykonać zadanie konkursowe, które brzmi:


BOŻONARODZENIOWA TRADYCJA

→O co chodzi?
Napiszcie mi o jakiejś świątecznej tradycji - może to być Twoja ulubiona, taka, która jest kultywowana tylko w Twojej rodzinie albo Twoim regionie. Macie całkowitą dowolność! Opisz na czym polega, co w niej jest wyjątkowego i dlaczego właśnie ją wybrałeś/wybrałaś. Długość Twojej wypowiedzi nie może przekroczyć 10 zdań!

→Dodatkowo możecie udostępnić baner i polubić moją stronę na Facebooku, ale nie są to warunki konieczne.

Konkurs trwa od dziś, aż do 29 stycznia 2017. Zgłaszać możecie się w komentarzach pod tym postem.

→Nagrodą są książki „Pojedynek” oraz „Zdrada”. Uważam, że są to jedne z  lepszych młodzieżówek i naprawdę warto po nie sięgnąć. Moją recenzję „Pojedynku” możecie przeczytać TUTAJ.


Wzór zgłoszenia:

Zgłaszam się!

Obserwuję jako:
Adres e-mail:
Moja odpowiedź:


Regulamin, z którym radzę się zapoznać:
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Z perspektywy czytelnika.
2. Nagrody („Pojedynek” i „Zdrada”) są nowe, a ich fundatorką jest autorka bloga Z perspektywy czytelnika.
3. Konkurs trwa od 29.12.2016 do 29.01.2017 do godziny 23:59.
4. Warunkiem wzięcia udziału w konkursie jest obserwowanie bloga oraz odpowiedź na zadanie konkursowe.
5. Zwycięzcą zostanie osoba, która według autorki bloga udzieliła najciekawszej odpowiedzi. Wybór ten jest subiektywny i nie ma od niego odwołania.
6. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu 10 dni od daty zakończenia konkursu w osobnym poście na blogu.
7. Zwycięzca zostanie poinformowany o wygranej drogą mailową.
8. Na odpowiedź zwrotną zwycięzca ma 3 dni. Wiadomość ta musi zawierać dane adresowe, na które ma być wysłana nagroda.
9. W przypadku, gdy zwycięzca nie odpowie na wiadomość w podanym wyżej terminie, zostanie ogłoszony nowych zwycięzca.
10. Adres do wysłania nagrody musi znajdować się na terenie Polski. Nie wysyłam nagród za granicę.
11. Konkurs zostanie odwołany, w przypadku gdy liczba uczestników będzie mniejsza niż 10.
12. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).

POWODZENIA!

50 komentarzy :

  1. Zgłaszam się :)
    Obserwuję jako: Magia słowa
    Adres email: tylkomagiaslowa@gmail.com
    Moja odpowiedź: Moją, a raczej naszą rodzinną tradycją, już bodajże od czterech lub pięciu lat jest to, że zaraz po przeczytaniu fragmentu pisma świętego brat gra na flecie co roku inną kolędę. Magiczne w tej krótkiej chwili jest to, że raz taki młody człowiek, a ma tyle odwagi by przeczytać fragment pisma i jeszcze zagrać kolędę i jej nie pomylić, no i cóż, mama co roku płacze. A My z bratem tylko po kątach się zakładamy czy się popłacze, czy też nie. Lubię ten jeden, jedyny moment w czasie świąt. Żaden inny.
    Tutaj udostępniam baner: http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/p/konkursy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wytrwałości i życzę następnych lat w prowadzeniu bloga!
    Co prawda nie zgłaszam się, gdyż już posiadam tą książkę, jednak życzę wszystkim biorącym udział powodzenia! :)

    Pozdrawiam
    I feel only apathy

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam już te książki w swojej kolekcji, wiec życzę powodzenia innym. Jesli lubisz wyzwania czytelnicze zapraszam Cię na moje autorskie do mnie na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się.
    Obserwuję jako: Zuzanna P
    E-mail: pzuzanna94@gmail.com
    Moją ulubioną a zarazem najbardziej wzruszającą świąteczną tradycją jest wspólne kolędowanie z rodziną. Po kolacji wszyscy zbieramy się w pokoju, gdzie przygrywam na keyboardzie kolędy i wraz z rodziną na 2 głosy, niczym chórek, śpiewamy. Jedynym niezainteresowanym kolędami członkiem rodziny jest nasz pies, który woli w tym czasie spać. ;) Co roku staram się dodać do naszego stałego repertuaru jakąś nową świąteczną piosenkę. Uwielbiam ten moment wspólnego kolędowania, bo wtedy czuję, że jesteśmy wszyscy razem i robimy to, co lubimy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Dominika Jachimowska
    E-mail: d-jachimowska@wp.pl
    Odpowiedź:
    Nie wiem, jak wygląda to w innych rodzinach czy regionach, ale u mnie w domu tradycją, którą wyjątkowo lubię, jest śpiewanie kolęd po kolacji wigilijnej. Nie wygląda to tak, że odśpiewujemy jedną z nich, żeby tylko to zaliczyć i przejść do rozpakowywania prezentów - o nie! Każdy z członków rodziny bierze w dłonie skarbczyk komunijny i wspólnie śpiewamy po kolei wszystkie kolędy. Bardzo lubię ten zwyczaj, bo uwielbiam śpiewać, a robienie tego w gronie rodziny daje mi dużo radości. W dodatku każdy z moich bliskich jest choć w małym stopniu obdarzony talentem muzycznym, więc całość jest bardzo miła dla uszu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgłaszam się! :)
    Obserwuję jako: Izabela Szymańska
    Email: brenda7217@o2.pl
    Odpowiedź:
    Święta to wtedy odnajdujemy w sobie radość, przywracamy te zmarźnięte serca i otulamy je rodzinną miłością, pozwalając odżyć na nowo. Po lecie rozłąki znów jesteśmy wszyscy razem. Zjeżdżając się na święta, spędzając wspólny dzień na przygotowywaniu rozmaitych pyszności, odtwarzając smaki i zapachy z naszego dzieciństwa, oglądając zdjęcia sprzed wielu lat i przyglądając się starym ozdobom świątecznym i to wszystko z ogromnymi emocjami i niesamowitym uczuciem szczęścia. A co w tym najpiękniejszego? Że wszyscy razem usiądziemy przy świątecznym stole, zaśpiewamy kolędy, podzielimy się opłatkiem i w tym wszystkim poczujemy moc wspaniałych życzeń, takich prawdziwych, szczerych od serca. Przeżyjemy ten dzień tak jak co roku by zostało niezapomniane i móc o nim zawsze wspominać, w gronie całej rodziny. W takim momencie wszystko wokół nie istnieje, świat nie jest już kłębkiem nerwów i zmartwień, ten ogrom problemów ze światem szybko przemija. Wyciągnięci w wir szczęścia i oderwani od rzeczywistości, pochłonięci magią świat. To taki dzień powrotu do pięknych wspomnień, godzinne rozmowy o marzeniach, nadziejach z pełną życzliwością i najpięknieszym uśmiechem na twarzy, bez jakiegokolwiek niepokoju i złośliwości, bo wszyscy jesteśmy zebrani, przy jednym stole, wpatrzeni w siebie i w minione lata. Najpiękniejsze chwile, to chwile spędzone z rodziną.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się :)
    obserwuję jako;Sabina Fabczak i KINGA18
    obserwuję na FBjako;Sabina FK
    e-mail;sabka-sabka@wp.pl
    https://www.facebook.com/SABINAEWAANNAF/posts/10206318980853364
    Moja Rodzinna tradycja i rytuał Świąt Bożego Narodzenia :)W dniu Wigilii pościmy ,czyli lekkie jedzenie,nie do syta bez mięsa.Zanim zasiądziemy do stołu około18-19 w godzinach popołudniowych ubierana jest choinka,nie tydzień lub dwa przed.Przed kolacją Wigilijną nakrywamy stół białym obrusem ,a pod obrus układamy sianko,świeże i pachnące,potem w kolejności kładziemy Pismo Święte i Opłatek,chleb i barszcz czerwony,ryby itd.Na stole jest najmniej 12 potraw bez mięsa.Potem zmykamy na Pasterkę,a po przyjściu ogarnia nas radość rozpakowywanych prezentów i wtedy też są wystawiane dania mięsne,śpiewanie kolęd i opowiadania ,a także legendy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się :D
    Obserwuję jako: Dominika Pyza
    mail: kissix72@gmail.com
    Odpowiedź: Może to niektórym wydawać się dziwne, ale do mnie, jako dziecka, Mikołaj przychodził zawsze w nocy z 24 na 25 grudnia. Często słyszałam, że w innych domach już przy Wigilii były prezenty, ale u mnie nie. Dość długo wierzyłam w Mikołaja, mimo że go przecież nigdy nie widziałam. Lubiłam dziecięce poczucie bezpieczeństwa, beztroski, godziny czytania i oglądania bajek o nim, elfach i oczywiście reniferach. Nawet jako 10- latka, choć już nie wierzyłam to dalej chciałam :) Pamiętam, że zawsze idąc spać zostawiałam na stolę ciasteczka, mleko i marchewkę. Rano, kiedy wstawałam zostawały tylko okruszki, kilka kropel na dnie szklanki i ani śladu po marchewce. Znak, że zarówno Mikołaj, jak i Rudolf są teraz najedzeni :D
    Teraz dbam o to, żeby mój sporo młodszy brat miał tak wspaniałe Święta, jak i ja miałam. A w przyszłości będę dbała o magię tego czasu dla moich dzieci...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się.
    Obserwuję jako: Adrian Chądzyński
    Email: 89adrian89@gmail.com
    Odpowiedź: U nas w rodzinie ten rytuał nie jest kojarzony ze świętami, ale co rok w święta Bożonarodzeniowe to powtarzamy. Mianowicie jest to wspólny czas gier. Polega on na tym, że całe święta spędzamy grając w różne gry planszowe i karciane. W każdej grze zdobywa się punkty które na bieżąco są liczone. Zawodnik który ma najwięcej punktów wybiera "karę" dla zawodnika, który ma punktów najmniej. Grając cały dzień słuchamy piosenek typowo-świątecznych. Zawodnik, który po wszystkich grach ma najmniej punktów za karę dodatkowo "musi" kupić nową grę na następny rok :) Może jest to dość nudny sposób ale przynajmniej spędzamy święta wspólnie i jednocześnie dobrze się bawimy. Taki sposób na święta ma nas oderwać na kilka dni od telefonów, komputerów i telewizji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłaszam się! ;)
    Sylwia Kobylińska
    sylwucha_k@o2.pl
    W mojej rodzinie od dawna jest taka świąteczna tradycja, że w Wigilię każdy mężczyzna, któremu niedawno urodziło się dziecko lub świeżo się ożenił zakłada strój Świętego Mikołaja. Nie wiem skąd się ona wzięła, ale co roku ktoś w nim występuje i rozdaje dzieciom prezenty a dorosłym ogromne rózgi prosząc przy tym o powiedzenie jakiegoś wierszyka czy zaśpiewanie piosenki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obserwuje jako Emilia Skucińska
    email: e.skucinska@gmail.com

    U mnie tradycją jest pieczenie pierników . Zawsze co roku babcia piecze te pyszne ciasta a zapach unosi się w całym domu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Obserwuję jako: ola groszek
    E-mail: Koala.03@wp.pl
    W moim domu od kilku lat oprócz magii świąt, zapachów pierników i wszelkiej tradycji z tym związanej, pojawiła się nowa tradycja czyli przewrócona choinka. Zainicjowała ją moja mama, która chcąc włączyć światełka na choince przewróciła ją, śmiechu było przy tym co niemiara. Obecnie tradycję kultywują moje trzy zwariowane koty które rokrocznie próbują bawić się bombkami i przy okazji chociaż raz w czasie świąt udaje im się przewrócić choinkę. :) Podczas świąt wspominamy '' a pamiętacie jak mama przewróciła choinkę..." i śmiejemy się do łez.

    OdpowiedzUsuń
  14. Obserwuję jako Kinga McAlvares
    e:mail: kinga0529@o2.pl
    Kilka lat temu, razem z przyjaciółkami postanowiłyśmy, że nie będziemy się zatracać w świątecznym szale kupowania bezużytecznych prezentów, przygotowywania się do Wigilii kosztem naszego zdrowia )mam na myśli stres). Uznałyśmy, że pora przestać uszczęśliwiać tylko siebie i swoich bliskich, często na siłę i warto spojrzeć na ludzi, którzy nic nie mają. Dlatego, co roku staramy się zrobić coś dobrego dla potrzebujących. W zeszłym roku, zrobiłyśmy paczki prezentowe, włożyłyśmy tam konserwy, ciepłe skarpety i słodycze, rozdałyśmy je w przeddzień Wigilii ludziom żebrzącym na ulicy. Innym razem powysyłałyśmy kartki do chorych dzieci w ramach Marzycielskiej Poczty. Są to drobne gesty, ale myślę, że cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgłaszam się.

    Obserwują jako Magda Zając
    e-mail: magda-17_17@o2.pl

    Moją ulubioną tradycją jest ubieranie choinki w Wigilię. Zawsze, odkąd pamiętam u mnie w domu choinka czekała na ubranie do 24.12.2016. W Wigilię ja, brat i tata ubieraliśmy ją w najpiękniejsze bombki, łańcuchy, światełka. Ta tradycja u mnie przetrwała do dziś. Jednak teraz choinkę ubieram ja z małą pomocą mamy, gdyż brat za granicą, tata umarł. I choć tyle się już zmieniło od mojego dzieciństwa, to to jedno się nie zmieniło i się nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgłaszam się!
    E-mail:ciasteczkomk@buziaczek.pl
    Obserwuję jako:shina0990
    odpowiedz: Moją tradycją w rodzinie jest to,że po kolacji wigilijnej wychodzimy całą rodziną na długi spacer ,bawiąc się na śniegu(jeżeli jest),rozmawiając i podziwiając światełka na domach.
    Najczęściej jedna osoba (losowana) musi być przebrana za Mikołaja . Fajna zabawa,polecam :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgłaszam się :)
    Obserwuję jako: Gab riela
    gabrysiek96@gmail.com
    Baner: http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/p/konkursy.html
    Odpowiedź: Moją domową tradycją jest to, że każdy przygotowuje każdemu jakiś prezent i nie byłoby w tym niczego dziwnego, gdyby budżet wynosił więcej niż 20 złotych. U nas nie można wydać więcej niż wymieniona wyżej kwota, więc załatwianie pięciu prezentów jest raczej trudne, ale przynajmniej wykazujemy się kreatywnością i przeważnie przy odpakowywaniu jest ciekawie, bardzo śmiesznie, wesoło. Uważam, że to bardzo dobrze, iż stosujemy takie ograniczenia, bo kiedy prezent jest tańszy, wszyscy cieszą się bardziej - choćby z samego gestu i zawsze są ubawieni, no a oprócz tego oszczędzamy. Nie ma sensu wydawać sporo kasy na jakieś bajeranckie telefony, tablety, zegarki, markowe ubrania, kosmetyki itd., bo mojej rodzinie wystarczy sama obecność w takim samym gronie, jak w zeszłym roku, i poprzednim, i jeszcze wcześniejszym.
    Ubiegłego roku podarowałam każdemu członkowi rodziny po parze śmiesznych skarpet oraz wierszu bądź krótkim opowiadaniu, w którym były zawarte charakterystyczne cechy, zachowania, itp danej osoby. Myślę, że za te naście lat będą mieli oni świetną pamiątkę.
    Cóż, a podczas odpakowywania zawsze puszczamy sobie Kevina, którego kilka lat temu mama kupiła na DVD. Jest to świąteczny filmowy klasyk i kolejna tradycja, przewijająca się gdzieś w tle :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Sunny Snowflake
    mail: sun.snowflakee@gmail.com
    baner: http://sunny-snowflake.blogspot.com/
    Moja odpowiedź: Zapach pieczonych pierniczków. Uśmiechy podczas pracy. W mojej rodzinie zawsze przygotowywanie świątecznych potraw odbywało się wspólnie. Choć czasem tłoczno i nerwowo dzięki temu każde święta wspominam bardzo dobrze. Praca, śmiechy, rozmowy. Najważniejsze, że razem. To właśnie dzięki kuchni nauczyłam się tej magii świąt, zawartej nie tylko w prezentach, ale i pracy oraz wspólnocie. Te chwile, bardzo rodzinne najbardziej cieszą, gdy siadamy wspólnie do stołu, będąc dumnymi z pracy, którą włożyliśmy w to, co zaraz zjemy. Nasza wspólnie robiona wigilia to najlepsze, co jem przez cały rok. 

    OdpowiedzUsuń
  19. Zgłaszam się :)
    Obserwuje jako Daria
    daria.brodzicka@wp.pl
    Chciałabym napisać o dość nie zdrowej tradycji. W mojej miejscowosci jest raczej nieciekawy zwyczaj. Już co roku podczas pasterki młodzież (14-16 lat,naszczęście nieliczna) wybiera się z butelkami w dłoniach na most, wcześniej powiedziawszy rodzicom , że idą do kościoła. Stoją tam, dobrze sie bawią pijąc i paląc a rodzice mający do nich zaufanie o niczym nie wiedzą. Często ktoś zwraca im uwagę lub przegania do domów ale co roku wracają... To okropne zachowanie stało się tradycją ale mam wielką nadzieję że w niedalekiej przyszłości uda nam się to zmienić. Święta Bożego Narodzenia to piękny czas i nie powinniś my go zalewać alkocholem i marnować na kłamstwa ale spędzić wspólnie z rodziną.(za wszystkie ptencjalne błędy ortograficzne i literówki przepraszam ;) )

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgłaszam się.
    Obserwuję jako: Edyta Chmura
    e-mail: edyta.cha@wp.pl
    Odpowiedź:
    Moja ulubiona tradycja świąteczna, to...liczenie święcących się w oknach choinek ;)
    Święta to czas wybitnie rodzinny. Kiedy byłam dzieckiem nigdy nie siedzieliśmy w domu, tylko jechaliśmy do ciotki lub wujka. Dorośli rozmawiali przy suto zastawionym stole, a dzieciaki ganiały po całym domu do późnych godzin. W drodze powrotnej ogarniała nas senność po tylu wrażeniach, więc Mama kazała nam liczyć choinki, które pięknie świeciły się w oknach. Siostra z jednej strony, brat z drugiej, a ja byłam środkowym koordynatorem ;) Oczywiście między rodzeństwem nie mogło zabraknąć małej rywalizacji, więc osoba, po stronie której znalazło się więcej choinek, ogłaszana była zwycięzcą ;)
    Do teraz jadąc w okresie świątecznym do rodziny nie mogę się pohamować w zwyczaju liczenia choinek :) Powstała mała tradycja :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zgłaszam się.

    Obserwuję jako: Martyna
    e-mail: m.e.wiggin@gmail.com

    Odpowiedź:

    Nasza domowa tradycja może wydać się nieco oklepana, ale trudno. Jest nią wspólne ubieranie choinki przy akompaniamencie świątecznej muzyki. Śpiewamy razem (choć może trzeba to nazwać darciem mordek) i kłócimy się o to, czyja bombka ma gdzie wisieć, a tuż potem nadchodzi czas na kawałek świątecznego ciasta oraz rodzinne granie w gry planszowe. Co w tym wyjątkowego? Tak po prostu jest magicznie, bo zawsze wówczas znajdziemy dla siebie czas.

    OdpowiedzUsuń
  22. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Alexandra
    Mój e-mail : fifi_ola@wp.pl
    Moja odpowiedź:
    Moją świąteczną tradycję jest szukanie pierwszej gwiazdki oraz św. Mikołaja. Myślę, że nie tylko u mnie w domu panuje taki zwyczaj. Gdy byłam młodsza, zawsze po zjedzeniu wigilijnej kolacji biegłam szybko do okna i szukałam na niebie tej jednej gwiazdki. Jeśli nie mogłam niczego wypatrzeć przez okno wychodziłam z moim tatą na dwór. Chodziliśmy po całym osiedlu szukając gwiazdki oraz sań świętego Mikołaja. Wtedy jeszcze były prawdziwe zimy ze śniegiem i Mikołaj miał jak przylecieć ;) Teraz gdy jestem już starsza chętnie wychodzę na dwór z moją młodszą siostrą, która z uwagą szuka reniferów i Mikołaja. Bez śniegu jest to utrudnione zadanie. Te poszukiwania zawsze sprawiają radość mi i mojej rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako: Wero Nika
    Mój e-mail: ronni09876@gmail.com
    Moja odpowiedź:
    W moim regionie (jak i może w większości polskich domów) wigilię obchodzi się w tradycyjny sposób. Jak byłam mała z niecierpliwością oczekiwałam na święta. Kilka dni przed nimi, panowała świąteczna gorączka- robiliśmy "wielkie zakupy", pomagałam mamie piec ciasta, pierniczki. 24 grudnia, w najbardziej oczekiwany przeze mnie dzień, ubierałam wraz z bratem choinkę i wieszaliśmy na niej ulubione przez nas cukierki, natomiast rodzice wywieszali przed domem lampki. Później koniecznością było położenie pod stół sianka, a wieczorem szykowanie się do kolacji, na której staraliśmy się, aby było 12 potraw. Ja zawsze wtedy spoglądałam przez okno szukając pierwszej gwiazdy. Podczas Wigilii, obowiązkowo, dzieliliśmy się opłatkiem, składaliśmy najlepsze życzenia, jedliśmy, wspólnie mile spędzaliśmy czas. Po kolacji rozpakowaliśmy prezenty-wiem z własnego doświadczenia, dla dziecka jest to naprawdę ekscytujące, miłe i radosne wydarzenie. Potem najczęściej śpiewaliśmy kolędy. Następnego dnia przyjeżdżali do nas goście, a także odwiedzali kolędnicy.

    OdpowiedzUsuń
  24. W ostatniej chwili, ale zgłaszam się!
    Obserwuję jako Lady Skywalker.
    Mój adres mailowy to veronie8@wp.pl.
    Odpowiedź na pytanie:
    Ciężko wybrać jedną tradycję świąteczną spośród tylu przyjemnych chwil spędzanych w gronie rodzinnym. Po dłuższym zastanowieniu, postanowiłam opowiedzieć o świątecznym pieczeniu pierniczków. W mojej rodzinie panuje zwyczaj, w którym co roku przed świętami pieczemy ogromną ilość pierniczków. Wykrawamy je ciekawymi foremkami, później wspólnie dekorujemy kolorowym lukrem. Rytułałowi towarzyszą gromkie śmiechy i zabawa w najlepsze. Mając wystarczająco dużo ciasteczek, pakujemy je w kolorowy papier zawiązując złotą wstążką. I vouille! Prezenty dla dalszej rodziny, sąsiadów i znajomych gotowy :) Myślę, że ten drobny gest jest świetny by pokazać innym ludziom naszą sympatię, oraz, że są dla nas ważni. Nie dość, że świetnie się bawimy, to przy tym uśmiech roznosimy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Obserwuję jako Martuś S.
    martus28332833@op.pl
    Kiedy byłam małą dziewczyną w portkach na szelkach (do 16.roku życia nienawidziłam "dziewczeńskich" spódnic i sukienek) Święta Bożego Narodzenia lubiłam za ich egzotykę - pomarańcze, banany a nawet kiwi, które mama kupowała w Peweksie; Cola Cao wyjadane palcami, czekoladowe szyszki z ryżu preparowanego, no i legendarna dziś oranżada w proszku... tak, to był (naprawdę!) magiczny czas.
    W czasach licealnych przeżywałam bunt. Gdzieś tam umyśliło mi się (a raczej tak mówili koledzy i koleżanki), że 25 i 26 grudnia TRZEBA wyjść na dyskotekę... na szczęście rodzice zadbali, bym z tego okresu zachowałam bardziej rodzinne wspomnienia; to chyba wtedy polubiłam gotowanie. Wspólne z mamą godziny spędzone w kuchni, pieczenie, duszenie (taty też. Za feralny zakup stęchłego maku), szatkowanie, tradycyjne śląskie makówki, karp, suszone owoce... Boże Narodzenie to feeria smaków i zapachów!
    Na studiach stałam się bardziej normalna; z utęsknieniem wracałam do domu z akademika. W czasie przedświątecznej gorączki poznałam mojego męża, w czasie poświątecznej gorączki(3 lata później) wzięliśmy ślub. Boże Narodzenie to miłość! (i pełna rodzinna lodówka ;) ).
    A jak jest teraz? Za co lubię Święta? Jestem zabieganą multi-mamą, która już w połowie grudnia zaczyna pucować okna, pierze sofy i dywany, toczy wojnę z wszędobylskim kurzem; myślę o wigilijnym menu, podrzucam Mikołajowi listy od dzieci, milionem lampek choinkowych oświetlam pół osiedla. Ale Święta kocham za jeden, magiczny wieczór... trzy pokolenia siadają przy jednym stole; gasną spory i nieporozumienia, atmosfera staje się jakby poważniejsza; trochę zawstydzeni śpiewamy kolędy, wymieniamy się podarkami, pielęgnujemy staropolskie tradycje. "Jest taki dzień, bardzo ciepły choć grudniowy..." - śpiewają w piosence. I ja Święta kocham za to ciepło właśnie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Zgłaszam się!
    Obserwuję jako Saszka K
    e-mail: saszka234@gmail.com
    Odpowiedź: Moja ulubiona świąteczna tradycja to pieczenie pierniczków - ich smak i zapach to właśnie aromat ciepłej, rodzinnej atmosfery bliskości. Śmieszne kształty - renifera z odłamanym nosem, choinki z grzywą na czubku, gwiazdki bardziej przypominającej słonko...wprawiają mnie w wyśmienity nastrój, bo wiem, że dzieciaki włożyły mnóstwo serca w ich wykrojenie. Dodatkowo, przyprawy do piernika podnoszą poziom moich endorfin do maksymalnych limitów, dlatego nie zdarzyły się jeszcze święta, podczas których nie tryskałabym dobrym humorem. A to wszystko dzięki pierniczkom!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. To motywuje do dalszej pracy :)
Możesz zostawić link do siebie, na pewno w wolnej chwili wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka