sobota, 10 września 2016

„Cztery sekundy do stracenia” - K.A. Tucker

Informacje o książce:
TYTUŁ: Cztery sekundy do stracenia
AUTOR: K.A. Tucker
TŁUMACZENIE: Katarzyna Agnieszka Dyrek
WYDAWNICTWO: Filia
ILOŚĆ STRON: 554



Jesteśmy po prostu dobrymi ludźmi z brzydką przeszłością, szukającymi idealnej przyszłości.
Myślę, że znaleźliśmy ją w sobie nawzajem.




Dziesięć płytkich oddechów
 | Jedno małe kłamstwo | Cztery sekundy do stracenia | Pięć sposobów na upadek

Do tej pory przeczytałam dwie książki pani Tucker (do których linki znajdują się na powyższych tytułach), które niezwykle miło wspominam, stąd wiedziałam, że sięgnę również po kolejne tomy serii Ten Tiny Breaths. „Cztery sekundy do stracenia” to trzecia część, natomiast autorka przedstawia nam tu innych bohaterów, stąd ani w książce, ani tym bardziej w recenzji nie znajdziecie spoilerów z poprzednich tomów.

Cain jest właścicielem klubu ze striptizem, ale zupełnie innym, niżby każdy się spodziewał. Dba o bezpieczeństwo swoich pracownic i wyznacza im granice, których nie mogę przekroczyć. To u niego znajduje zatrudnienie Charlie — dziewczyna, która potrzebuje szybko zarobić duże pieniądze, które pozwolą jej odciąć się od dotychczasowego życia.

Pani Tucker nie tworzy prostych i sztampowych bohaterów. Wyobraź sobie właściciela kubu ze striptizem. Mnie w głowie tworzy się obraz niezbyt wysokiego, grubszego faceta po pięćdziesiątce, którego określiłabym jednym słowem: obleśny. Cain taki nie jest. Przystojny mężczyzna przed trzydziestką, który za cel postawił sobie pomoc dziewczynom, które zatrudnia. Pomaga im stanąć na nogi i pokazać, że można żyć inaczej. Ponadto jego zasada jest prosta: nigdy, ale to nigdy nie prześpi się ze swoją pracownicą. Jednak nie zawsze taki był... Cain zmaga się z demonami przeszłości, wiele przeszedł, a poczucie winy zaprowadziło go do miejsca, w którym teraz się znajduje. Nikt, z wyjątkiem Nate'a, nie zna jego sekretów, ale niewiedza innych nie wystarcza, by na zawsze się od nich uwolnić.

Męski bohater chyba nikogo nie dziwi, w New Adult wielu mężczyzn ma nieciekawą przeszłość, lecz w tej powieści przeszłość Charlie również jest pokręcona. Może nawet bardziej niż Caina. Dziewczyna wiele przeszła, ale co najważniejsze — jej koszmar trwa nadal. Pod maską ukrywa swoje prawdziwe ja — w dosłownym i przenośnym tego słowa znaczeniu. Nikt nie spodziewa się po niej tego, co jest prawdą, a opanowanie do perfekcji gry aktorskiej pozwala jej uniknąć niepotrzebnych pytań i podejrzeń.

Uwielbiam, gdy romans nie jest tylko płytką historią, ale pokazuje czytelnikowi prawdziwy, nieraz brutalny świat. Autorka podejmuje w powieści trudne tematy, które sprawiają, że książka nie jest przesłodzoną historią, ale niesamowicie płynną i dojrzałą powieścią. Idealnie łączące się wątki tworzą dodatkowy atut. Podczas czytania nie ma mowy o nudzie, bo choć akcja przez znaczną część nie jest dynamiczna, to nie sposób doświadczyć sporej dawki emocji i razem z bohaterami odczuwać strach, lęk, niepokój, ale także radość i wolność.

Całą historię poznajemy naprzemiennie — raz z perspektywy Caina, raz okiem Charlie. Zazwyczaj w romansach przeszkadza mi taka zmienna narracja, tym razem jednak było inaczej. Poznanie przeszłości obojga bohaterów było bowiem kluczową rzeczą w odbiorze lektury. Ich historie się dopełniały i tworzyły spójną całość.

Już od pierwszych stron można było wyczuć napięcie panujące między bohaterami. Brakowało mi jednak większego zgłębienia się w łączące je uczucie, chętnie przeczytałabym o rodzącej się między nimi miłością. Zamiast tego czytelnik dostaje sporą dawkę opisów pożądania. Pojawiają się także sceny erotyczne — trzy lub cztery, ale do nich nie mam zastrzeżeń. Wszystko subtelnie, nie było niesmacznych opisów.

Jako że mam za sobą dwa poprzednie tomy to podczas czytania towarzyszyła mi również radość z ponownego spotkania z bohaterami, którzy pojawili się w tle. Mogłam dowiedzieć się, jak potoczyły się ich losy i kolejny raz spędzić z nimi czas.

„Cztery sekundy do stracenia” zapamiętam jako piękną historię osób o brzydkiej przeszłości. Jako powieść pokazującą, że zawsze można zacząć od początku. Jako książkę traktującą o zaufaniu i sile przyjaźni. Jako lekturę zapewniającą sporą dawkę emocji.

8 komentarzy :

  1. Wiele słyszałam i o tej historii jak i o samej autorce. Poluję na jej książki! ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze przyjemności czytać twórczości tej autorki, ale po przeczytaniu Twojej recenzji zasiałaś we mnie ziarno ciekawości. Dlatego też w najbliższym czasie zamierzam to zmienić i zapoznać się z tą książką. Piszesz, że 3 tom nie ma związku z poprzednimi, ale myślę że i na wcześniejsze tomy się skuszę. Twoja recenzja jest dla mnie wystarczająco kusząca, a sama książka wydaje się być ciekawa. Lubię jak nie wszystko jest takie słodkie i cudowne. No i ten pomysł z klubem... nie da się przejść wobec tego obojętnie.

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe
    ukryte-miedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że troszkę Cię zainteresowałam ♥ Poprzednie też bardzo polecam, zwłaszcza pierwszy :)

      Usuń
  3. Całą serię zapewne kiedyś przeczytam. ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. Chociaż nigdy o niej nie słyszałam to ostatnio poluję na jej książkę "Przez niego zginę" bo jestem jej mega ciekawa !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także chciałabym zapoznać się z wspomnianą przez Ciebie książką :)

      Usuń
  5. Książka zawładnęła moim sercem :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. To motywuje do dalszej pracy :)
Możesz zostawić link do siebie, na pewno w wolnej chwili wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka