czwartek, 15 czerwca 2017

[RECENZJA] „Uwięzione” - Natasha Preston

Informacje o książce:
źródło
TYTUŁ: Uwięzione
AUTOR: Natasha Preston
TŁUMACZENIE: Karolina Pawlik
WYDAWNICTWO: Feeria Young
ILOŚĆ STRON: 393



Wczorajszy dzień wydawał się złym snem. To naprawdę się wydarzyło? Czasami rozmyślałam o czymś tak często, że traciło to pozory realności. 





Lubię czasem sięgnąć po książki, które mają wywołać u mnie dreszcze, nieco przestraszyć czy zostawić mój umysł w rozsypce. Niemniej jednak do thrillerów młodzieżowych podchodzę z pewną rezerwą, z obawy, że nie sprostają one moim oczekiwaniom. Widząc w zapowiedziach „Uwięzione” Natashy Preston była ciekawa, czy tej pozycji uda się mnie choć trochę przerazić.

Akcja powieści rozpoczyna się w momencie, kiedy szesnastoletnia Summer wybiera się do klubu. Chociaż ze strony jej chłopaka pada propozycja, by ten ją odprowadził, dziewczyna postanawia iść sama. Na miejscu okazuje się, że jej przyjaciółka gdzieś zniknęła, więc Summer próbuje ją znaleźć. Odchodząc kawałek wpada w ręce Clovera, który zabiera ją do swojego domu, czy raczej - do piwnicy. Tam poznaje trzy inne dziewczyny, które tak samo jak ona otrzymały od mężczyzny nowe imiona i w jego mniemaniu tworzą szczęśliwą rodzinę. Uwięziona Summer wierzy, że jej rodzinie uda się ją odnaleźć.

Autorka miała dobry pomysł na fabułę. Wykorzystała co prawda popularny motyw porwania, jednak kreując porywacza na psychopatę dała sobie szerokie pole do popisu. Tym samym, nie ujawniając początkowo czytelnikowi jego przeszłości, potrafi zbudzić ciekawość. To, co dzieje się na kartach tej powieści zdecydowanie wychodzi poza to, czego się spodziewałam. Okrucieństwa, które muszą znosić uwięzione dziewczyny, to, co muszą oglądać i kary, które wymierza im Clover to rzeczy, o których lepiej nawet nie myśleć.

Natasha Preston wykorzystała w książce narrację pierwszoosobową, jednak kolejne rozdziały były pisane z różnych perspektyw, tym samym dając nam pojęcie o sytuacji z różnych punktów wiedzenia. 
Największa część powieści była pisania z perspektywy Summer. Tylko nieliczne opisy wspomnieć pozwalają nam poznać ją przed, jednak widzimy ją jako przeciętną nastolatkę, której marzyło się szczęśliwe życie u boku chłopaka. Trafiają do domu Clovera musi zmierzyć się przede wszystkim z własną bezradnością. Tam jest świadkiem ogromu zła, więc śledząc jej losy widzimy, jaki wpływ ma to na jej samopoczucie, postrzeganie świata i emocjonalność. 
Drugi punkt widzenia, jaki jest dany poznać czytelnikowi pochodzi od Lewisa, chłopaka Summer. Te rozdziały ukazują nam życie bliskich Summer. Każdy z bliskich dziewczyny stara się ją znaleźć, a także poradzić sobie ze stratą. Pojawiają się liczne rozterki, wyrzuty sumienia czy samooskarżenia. Niewiedza, co tak naprawdę stało się z Summer nie pozwala im prowadzić normalnego trybu życia.
Ostatnią osobą, której autorka przypisała narrację jest Clover. W jego przypadku dowiadujemy się zarówno o tym, co dzieje się aktualnie, jak i tym, co wydarzyło się w jego przeszłości. To choć trochę pozwala nam poznać pobudki, które nim kierowały. 

Chociaż to niewątpliwie Summer jest główną bohaterką, nie potrafiłabym jej scharakteryzować. W kwestii kreacji bohaterów jest tu niestety wiele do życzenia. Jedyną bliższej poznaną osobą jest Clover, reszta wydaje się mdła i nijaka. Po prostu są i choć nie ma to zbytnio wpływu na fabułę oraz przebieg wydarzeń czułam jakiś niedosyt, bo równie dobrze w ich miejsce można by wstawić bohaterów z innych powieści. 

Mam również zastrzeżenie, co do akcji - książka ma prawie czterysta stron, a tak naprawdę zmieściła by się w połowie. Odniosłam wrażenie, że przez sporą część powieści niewiele się dzieje. Początek i koniec owszem, jest bogaty w akcję, jednak w środkowej części trochę powiało nudą. 

Brakowało mi także przerażenia podczas lektury, bo chociaż czytałam o rzeczach naprawdę okrutnych to czytałam z pewną obojętnością. Autorce brakuje umiejętności wywoływania emocji. Niewątpliwie chce ona czytelnika przestraszyć, sprawić, by był przerażony podczas lektury. Ze mną się jej niestety nie udało.

Książka traktuje przede wszystkim o porwaniu i miała zadatki na thriller psychologiczny, jednak za mało tu i thrillera i wątku psychologicznego, by do tego gatunku mogła być zaliczona. To po prostu dobra młodzieżówka, która porusza ciekawy temat. Wymieniłam wyżej kilka minusów, jednak nie uważam, że książka jest zła. Powiedziałabym raczej, że niedopracowana. Jednak na czas sesji okazała się strzałem w dziesiątkę - pomimo przytłaczającej tematyki czytało się ją lekko i szybko, i chociaż nie jest wybitna to raczej szybko mi z pamięci nie wypadnie.

Za możliwość przeczytania dziękuję księgarni PanTomasz.pl!

6 komentarzy :

  1. Taka historia powinna wywoływać emocje - szkoda, że u Ciebie ich zabrakło. Niemniej intryguje mnie ta powieść, więc może dam jej szansę, aby przekonać się, jakie wrażenie wywrze na mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto dać szansę, tym bardziej, że spotkałam się z kilkoma bardzo pozytywnymi opiniami o tej pozycji, więc może Tobie bardziej przypadnie do gustu :)

      Usuń
  2. Intryguje mnie ta powieść, nawet bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dziwię się, mnie też zaintrygowała :)

      Usuń
  3. Ta książka zdecydowanie jest niedopracowana, a szkoda, bo miała niesamowity potencjał, aby stać się bardzo fajnym thrillerem psychologicznym. Mnie osobiście trochę denerwowały również dziury w fabule, przez co niekiedy nie trzymała się ona kupy, a wiele wydarzeń było naciąganych. Szkoda, bo przez to cała ta historia straciła trochę na wiarygodności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety nie sądzę by ta książka zainteresowała mnie na tyle, bym ją skończyła.

    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do mnie na konkurs. :)
    niezapomniany-czas-czyli-o-ksiazkach.blogspot.com/2017/06/drugie-rozdanie-na-blogu.html

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. To motywuje do dalszej pracy :)
Możesz zostawić link do siebie, na pewno w wolnej chwili wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka