niedziela, 22 maja 2016

Z pamiętnika czytelnika | O tym, co przynosi mi motywację i radość

21.05.2016 - sobota


Dokładnie tydzień temu miałam ostatnią maturę - ustny angielski. Wszystko poszło po mojej myśli, więc od kilku dni mogę się cieszyć błogim czasem wakacji. Od poniedziałku sprzątam swój pokój i choć wydawało mi się, że zajmie mi to góra dwa dni to nadal dużo pracy jeszcze przede mną. Ale warto! W końcu zawsze przychodzi tak czas, kiedy trzeba uporządkować swoje życie. Zmienić kilka rzeczy - w swoim otoczeniu, ale także w sobie.

źródło

Nadeszła sobota, której już nie umiałam się doczekać. Wieczorem miałam iść do teatru, ale o tym za chwilę. Bo... rano byłam umówiona do fryzjera. Niby nic wielkiego, ale już od dawna myślałam nad ścięciem włosów - nie na krótko, lecz lekko nad ramiona. Ale spokojnie - nie będę teraz opisywać fryzjerskich czynności. Chociaż nie powiem - teraz czuję się taka odświeżona i pewniejsza siebie. Mała zmiana, a daje takiego kopa!

Jednak nie to w tej wizycie było dla mnie najważniejsze. Siedząc na fryzjerskim fotelu rozglądałam się trochę po salonie. Wydawać by się mogło, że to salon jak każdy inny, jednak coś przykuło moją uwagę. Na ścianach wisiały obrazy z różnymi napisami. Były to motta, często mówiące o oczywistych sprawach, lecz czasem takie najbardziej oczywiste rzeczy trudno nam sobie uświadomić. Poniżej wkleję kilka przykładowych.

źródło
Po wyjściu byłam tak naładowana pozytywną energią, że mogłabym góry przenosić! Chyba sobie takie napisy wydrukuję i przykleję w pokoju (nie mam pojęcia gdzie, ale miejsce się znajdzie). Przyda się na gorsze dni, bo takie proste słowa potrafią dać mi ogromną dawkę motywacji!

Przez resztę dnia krzątałam się jeszcze po pokoju próbując posprzątać jak najwięcej szafek, lecz myślami byłam już na wieczornym spektaklu. A o co tyle zamieszania? O dramat "Na pełnym morzu" Sławomira Mrożka. Nie tak dawno czytałam do szkoły "Tango" tegoż autora, które od razu stało się moją ulubioną licealną lekturą. Miałam okazję oglądać wykonanie tego dramatu na żywo, więc i z możliwości zobaczenia "Na pełnym morzu" nie omieszkałam skorzystać.

Gdy tylko dowiedziałam się o tym, że będę miała okazję oglądać premierę tego spektaklu byłam szczęśliwa! Niezwłocznie zapoznałam się z tekstem, bardzo krótkim, bo mającym zaledwie jedenaście stron. Tym razem Mrożek także zachwycił mnie tym, że potrafi przedstawić trudne problemy w sposób komiczny, gdzie komizm właściwie pokazuje tragizm sytuacji.

źródło

A sam spektakl bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Widownia siedziała na scenie, co bardzo mi się spodobało. Co prawda już wcześniej miałam do czynienia z takim zabiegiem, podczas wizyty w Teatrze Narodowym, ale tym razem odległość była jeszcze mniejsza. Aktorzy również pokazali swoją niesamowitą grę, nie można było mieć do nich żadnych zastrzeżeń. Wszystko na najwyższym poziomie!

Był to świetny dzień, pełen pozytywnych emocji, które - mam nadzieję, staną się motywacją do kolejnych zmian w moim życiu. Z pewnością ta data zostanie na dłużej w mojej pamięci i myślami będę wracać do tych wspomnień.

***

Być może część z Was zastanawia się nad tym, dlaczego taki wpis na blogu. Nie ma żadnego wyjaśnienia, po prostu chciałam się z Wami podzielić tym dniem. Pokazać trochę jak wygląda moje życie. 

Jak widzicie mnie motywują takie drobnostki jak zwykła tabliczka u fryzjera. Radość przynosi mi bycie widzem teatru. 

A co jest Twoim źródłem motywacji i radości? Koniecznie napisz w komentarzu!

7 komentarzy :

  1. Wiesz, chyba też sobie wydrukuję takie plakaciki. Albo zrobię sobie motywacyjną tapetę na pulpit. Mnie najbardziej motywuje polska blogosfera. Odkąd założyłam bloga, nabrałam chęci do życia i tworzenia. Polscy blogerzy są tak pozytywni i wspierający, a przy tym mają tak wiele do przekazania. Jestem za to wdzięczna, gdyż bardzo mnie to dobrze nastawia do życia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz, że sama planuję wybrać się do fryzjera? Ale z tego co pamiętam, tam wiszą same dyplomy wyróżnień i nagród dla osób tam pracujących i dla salonu. Jednak takie plakaty, są całkiem dobrą sprawą, trzeba to przyznać. Uwielbiam Spongeboba <3 Jest taki kochany! Mam nadzieję, że matura zdana na same 100 % ! A co do odświeżenia swojego życia, to i ja również powoli muszę się szykować.
    Moim źródłem motywacji? W sumie, to chyba nic. Książki, bo pojawia się ich coraz więcej i to takich ciekawych, na które poluję, a zaczyna mi czasu brakować na ich przeczytanie, a stosy się piętrzą i piętrzą...

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie podobne plakaty ostatnio widziałamw sklepie i planowałam kupić, gatuluje z maturą :*

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Co jest moim źródłem motywacji? Czasem przychodzi dzień, kiedy nie mam ochoty kompletnie na nic. Ludzie mnie denerwują, jestem zła na cały świat. Zaraz potem sama przywołuję się do porządku: Halo, przecież masz wszystko, czego ci potrzeba! Masz rodzinę, przyjaciół i dwie zdrowe ręce i nogi! Zrób coś! Wtedy przypominam sobie wszystkie historie o niepełnosprawnych ludziach, którzy korzystają z życia na 200 procent i robi mi się wstyd. Skoro oni chwytają dzień pełnymi garściami, to ja tym bardziej powinnam to robić. Wychodzę na dwór i radość dają mi proste rzeczy, takie jak promienie słońca, śmiech bliskiej osoby. Widzę w tym piękno. :)
    Pozdrawiam
    booksofsouls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach matury, matury.. ;) trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki! ;)
    I cóż, sama też dobrze wiem, że fryzura moze dużo "zmienić" chociaż to takie.. niby nic ;)
    świetny post, taki właśnie pozytywny:)

    Pozdrawiam
    Rav http://swiatraven.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie największym źródłem motywacji jest wsparcie innych ludzi oraz ich zachęcanie do działania. O wiele większą przyjemność czerpię z podejmowanych działań, kiedy mam świadomość, że ktoś jest zainteresowany tym, co robię. Również bardzo często czuję się właśnie tak napełniona optymizmem po obejrzeniu jakiegoś emocjonalnego filmu lub przeczytaniu takiej książki.
    Ciekawie czyta się takie luźne przemyślenia. Trzymam kciuki za jak najlepsze wyniki z matury :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A dla mnie "Tango" jest zbyt dziwne :/
    Co do motywacji - szczerze? Nie wiem. Zależnie od sytuacji, motywuje i inspiruje mnie co innego. Uważam jednak, że takie hasła - czy to na plakatach, czy bezpośrednio na ścianie - są świetne. Jeśli tylko będę remontowała pokój to jedną ze ścian na pewno ozdobi jakiś inspirujący cytat ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz po sobie komentarz. To motywuje do dalszej pracy :)
Możesz zostawić link do siebie, na pewno w wolnej chwili wpadnę!

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka